Menu

Życia Teatr

Oculi

sicparvismagna

"Znasz to uczucie gdy wszystko co Cię otacza pochłonięte jest czernią ? Gdy widzisz szczęśliwych ludzi, a ich widok dla Twojego serca jest jak nóż ? Czujesz jak wbija się głęboko, po czym wstrzykuje do środka żółć i ból, który rozchodzi się po całym ciele, a kiedy dochodzi do mózgu ten produkuje myśl o tym, że nigdy nie poczujesz się tak jak oni. Nagle z jednej myśli robią się dwie. Każda z nich jest inna, a jednak każda skupia się na Tobie. Słyszysz, że jesteś beznadziejny, nic nie warty. Czujesz jak zwykły mięsień zwany sercem zaczyna boleć coraz mocniej i gdy starasz się tym nie przejmować do oczu napływają łzy. Pokrywają w jednej chwili całą powierzchnie źrenic. Jesteś w miejscu publicznym i wiesz, że nie możesz sobie tego zrobić, nie możesz okazać łez. Uciekasz jak najdalej od ludzi, a kiedy jesteś pewny, że nikogo nie ma w pobliżu zaczynasz płakać w ubranie. Czy ja napisałem płakać ? Wyć, zaczynasz wyć. Starasz się zdusić krzyk i szloch który próbuje się z Ciebie wydostać. Padasz na kolana. Sam nie wiesz co się z Tobą dzieje. Trzęsiesz się. Kiedy czujesz, że większość emocji Cie opuściła pojawia się ziarno w Twoim umyśle. Przyglądasz się mu. Wtem rośnie pochłaniając całe wnętrze. Wtedy dostrzegasz, że to co w Tobie urosło to chęć bycia martwym. Brniesz w to, a gdy wyobrażasz sobie ten moment w którym opuszczasz ciało i czujesz ulgę, pragnienie śmierci wzrasta. Mówisz sam do siebie, że tak będzie najlepiej dla wszystkich. Nikt nie jest w stanie poczuć tego bólu jaki nosisz. Odganiasz smutek zaczynając planować sposób w jaki odejdziesz. Chciałbyś zrobić to bezboleśnie, jak najszybciej. Przypominasz sobie poranne wiadomości w których informowali o tragiczniej śmierci dwóch nastolatków, którzy chcąc ogrzać się w samochodzie odpalili silnik nie zwracając uwagi na to, że znajdują się w garażu. Zmarli zatruci spalinami. Idealnie - mówisz do siebie. Zrobisz to dzisiaj. Ogarnia Cię uczucie euforii na myśl o końcu, jednocześnie wlewa ona do serca smutek jakim jest konieczność podjęcia takich działań. Nie nadajesz się do tego świata. Każda część Ciebie to powtarza. Czekając aż kobieta o białych włosach skasuję rurkę do węża ogrodowego przypominasz sobie moment w którym świat stał się więzieniem. Powstrzymujesz łzy. Właśnie tak się czuje. Jesteś w stanie sobie to wyobrazić ? Siedzę pijany w samochodzie. Policzki mam mokre od łez, a oczy czerwone od płaczu. Papieros ma smak życia i nie smakuje mi. Kolejny raz odtwarzam tą samą piosenkę przy której niegdyś czułem nieopisane szczęście. Szepcząc do siebie powtarzam tekst , a moją głowę zalewają obrazy dni w których czułem, że kocham. Jednym haustem opróżniam butelkę. Jestem gotów, a Ty ? Siedzisz w samochodzie uwięziony w chwili w której masz odpalić silnik. Te kilka sekund zanim poczujesz spaliny wdzierające się przez wąż uwięziony w oknie samochodu, jednak nie odpalasz go. Jestem z Tobą i Ty ze mną, dlaczego nie przekręcę tego cholernego kluczyka ?! Czy jestem aż takim tchórzem i niedojdą, że nawet nie potrafię się zabić ? Przecież nic nie poczuje. Zamknę oczy czując jak ból ściska mi gardło i zasnę na wieki. Nie umiem tego zrobić. Nie potrafię i wiem, że Ty też. Opierasz się z powrotem na fotelu załamany faktem, że nie jesteś wstanie przekręcić tego je****go kawałka metalu. Zastanawiasz się co sprawia, że nie potrafisz. Tak bardzo tego pragniesz. Jednak w Twoim umyśle pojawia się blokada. Jakaś część Ciebie mimo cierpienia które trzyma we władaniu całe Twoje ciało i dusze, waha się. Chcesz wiedzieć dlaczego to piszę ? Bo właśnie to coś  powstrzymało mnie przed tą ostateczną decyzją. Stojąc praktycznie u progu śmierci, zlękłem się. Mam wrażenie, że moja głowa za chwile eksploduje. Patrzę ślepo przed maskę samochodu. Widzisz mnie ? Utknąłem tutaj. Czas się zatrzymał, nie czuje bólu, nie czuje niczego. Gdybym tylko mógł przekazać tej kartce choć część tego co w sobie mam. Nie umiem żyć jednocześnie nie będąc w stanie przestać. Odnoszę wrażenie jakbym lewitował. Uwięziony między życiem, a śmiercią. Wszystko co mnie otacza nie ma najmniejszego sensu, jednak wciąż siedząc w tym zasranym samochodzie nie przekręcam kluczyka. Czy to nadzieja ? Nie wiem. Wycieram przedramieniem łzy, a zimna stal zegarka gładzi mnie po twarzy. Powiedz mi i nie kłam, wiesz co to znaczy i czemu tak się dzieję, że ktoś znika z tego świata na własne życzenie ? 

Jacek. "

Pamietam gdy pisałem ten tekst. Była to część zadania jakie poleciła mi zrobić moja terapeutka gdy poprosiła bym opisał co czuje. To dokładnie cztery setny dzień odkąd pustka po Karolinie wciąż daje się we znaki i trzy setny kiedy starałem się przelać ból na papier. Tym czymś co mnie powstrzymało były jej oczy. W tamtej chwili poczułem jak na mnie patrzą. Uratowała mnie. Dlatego wciąż nie mogę sobie wybaczyć tego, że coraz częściej myśle o Alicji. Paląc kolejnego papierosa otrzymałem maila. Jest służbowy, gdy spojrzałem na adres nadawcy uniosłem brwi. 

© Życia Teatr
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci